Sections

Katecheza o Zgromadzeniu Księży Misjonarzy

ks. dr Wojciech Kałamarz CM
Katecheza w formie audycji radiowej transmitowana na żywo przez Radio Maryja z Instytutu Teologicznego Księży Misjonarzy w Krakowie 
17 listopada 2011 prezentująca genezę Zgromadzenia Księży Misjonarzy i jego dzień dzisiejszy, jego dzieła w Polsce.

Gdy na pytanie osób świeckich: z jakiego jestem zgromadzenia, odpowiadam, iż jestem ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy, nierzadko spotykam się z ponownym pytaniem: to co Ksiądz robi w Polsce, zamiast pracować na misjach?

Ze strony osób duchownych takie pytanie nie pada, gdyż nierzadko mają one w historii własnej wspólnoty lub diecezji rozdział związany z moim zgromadzeniem, ale o tym za chwilę.

Osoba misjonarza kojarzy się nam głównie z człowiekiem pracującym na misjach zagranicznych, czy to w Afryce, czy w Ameryce Południowej, w Azji lub coraz częściej w Europie Wschodniej i Zachodniej. Ale misjonarz pracujący w Polsce? Po co?


Tymczasem moje zgromadzenie zrodziło się z misji, a więc z nauk, katechez, w jakimś sensie także z rekolekcji – głoszonych zwykłym ludziom mieszkającym we Francji w XVII w. Założycielem Zgromadzenia Księży Misjonarzy był Francuz – św. Wincenty a Paulo, który pracując jako kapłan diecezjalny dostrzegł potrzebę założenia wspólnoty księży głoszących misje własnym rodakom, zwłaszcza tym duchowo zaniedbanym, żyjącym na wsi. Dostrzegł potrzeby ludzi – ubogich nie tylko materialnie, ale i nie znających podstawowych prawd wiary. Niby wszyscy byli ochrzczeni, ale nie mieli głębszej świadomości swej wiary, nie umieli się modlić. Źle się spowiadali, zatajali swoje grzechy, okłamywali nie tylko spowiedników, ale – zatajając m.in. okoliczności grzechów podczas spowiedzi – czynili ją nie tylko nieważną, lecz dodatkowo – świętokradczą. Gdy pewien umierający człowiek publicznie przyznał się, że gdyby nie spowiedź u ks. Wincentego, to on byłby potępiony na wieki, Wincenty wygłosił kazanie o znaczeniu spowiedzi generalnej. Reakcja na to kazanie przekroczyła oczekiwania ks. Wincentego. Odtąd główną osią jego kazań, oprócz zwykłej katechezy i tematu Opatrzności Bożej, stały się nauki o spowiedzi generalnej. Owocami głoszonych przez Wincentego misji były nie tylko wielkie nawrócenia w sferze duchowej, ale także zaradzanie potrzebom materialnym. Każde misje kończyły się zorganizowaniem w oparciu o jasne i przejrzyste statuty – stowarzyszeń miłosierdzia. Stowarzyszenia te zrzeszały ludzi świeckich i miały na celu zaradzanie potrzebom materialnym miejscowej społeczności.


Wincenty widział, że potrzeby te są ogromne. Sam nie dawał rady. Zaprosił więc do współpracy kilku księży diecezjalnych, którzy wkrótce stali się pierwszymi członkami Zgromadzenia Księży Misjonarzy, a więc księży głoszących misje ludziom zaniedbanym, czyli ubogim. Te nauki miały swój charakterystyczny schemat, tematykę, trwały nierzadko 5 tygodni, na wsiach prowadzono je w miesiącach zastoju pracy na roli, no i oczywiście w oparciu o tzw. „małą metodę”. Ale i ta nieliczna grupa misjonarzy nie była w stanie zaradzić ogromnym potrzebom ludności francuskiej. Wincenty postanowił więc formować duchowieństwo diecezjalne. Do jego bowiem czasu, ustalenia Soboru Trydenckiego były wprowadzane opornie i instytucja seminariów miała dość niewystarczającą formę.


Zwróćmy uwagę na to, że Wincenty zajął się formacją księży ze względu na ludzi zaniedbanych duchowo i materialnie, a więc ludzi autentycznie ubogich. Wiedział, że tylko dobrze uformowani księża diecezjalni będą w stanie zaradzić ich ubóstwu. Wiedzieli to także księża biskupi i zaczęli powierzać członkom naszego zgromadzenia prowadzenie coraz to nowych seminariów diecezjalnych. Misjonarze głosili więc misje i prowadzili seminaria diecezjalne. Pojawiła się także potrzeba okresowych ćwiczeń duchowych, rekolekcji zamkniętych, na które do naszego domu generalnego w Paryżu zaczęło zjeżdżać coraz więcej wyświęconych już kapłanów. Wincenty posyłał także swych księży do pracy w szpitalach, aby zapewnili opiekę duchową chorym i umierającym, posyłał kapelanów do więzień i galerników. Powołał w końcu szereg stowarzyszeń zrzeszających osoby świeckie, jak np. Panie Miłosierdzia, do których należała arystokracja. Dzięki Wincentemu, wśród Pań z tzw. „dobrych domów” wytworzyła się swojego rodzaju moda na pomaganie ubogim. Niestety, te Panie nie chciały się zajmować „dziećmi diabła”, a więc dziećmi z nieprawego łoża. Wincentemu serce kroiło się z bólu, widząc zamarzające na mrozie noworodki, z których żebracy czynili kaleki, by wzbudzać litość u przechodniów i uzyskać większe datki. Powołał więc do istnienia Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia, pierwszą zakonną wspólnotę kobiet, która nie była zamknięta za kratami klasztoru, ale została posłana do pracy wśród ludzi, wśród więźniów, wśród ubogich; powołał te siostry, by zajęły się niechcianymi dziećmi. Niesamowitemu fenomenowi Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia – w Polsce popularnie zwanych szarytkami – można poświęcić osobne audycje, podobnie jak stowarzyszeniom miłosierdzia, którym patronuje św. Wincenty a Paulo. Z ducha naszego założyciela czerpie obecnie 268 instytutów działających na całym świecie, które tworzą tzw. Rodzinę Wincentyńską.


Owoce pracy św. Wincentego zostały zauważone w innych krajach i dość szybko z charyzmatu naszego zgromadzenia zapragnęli skorzystać mieszkańcy innych państw. Na zaproszenia królów, książąt, biskupów – misjonarze i siostry miłosierdzia jechali, tworząc lokalne struktury i prowadząc dzieła w duchu charyzmatu swego założyciela.

❖ ❖ ❖ ❖ ❖


Do Polski Wincenty wysłał misjonarzy już w listopadzie 1651 r., a więc równe 360 lat temu, a uczynił to na zaproszenie królowej Marii Ludwiki Gonzagi, żony króla Władysława IV, a po jego śmierci – króla Jana Kazimierza. Pierwszą misjonarską placówką w Polsce był domek na przedmieściach Warszawy, potem parafia w Sokółce koło Białegostoku, a w 1653 r. – drewniany kościółek św. Krzyża, który w niedługim czasie rozrósł się w bazylikową, reprezentacyjną świątynię na Krakowskim Przedmieściu. Misjonarze przez wieki mieli w Warszawie swoją siedzibę prowincjalną, prowadząc w domu świętokrzyskim seminarium własne i diecezjalne. Znana też była ich działalność charytatywna w stolicy, m.in. aktywność Bractwa św. Rocha czy Szpital Podrzutków imienia Dzieciątka Jezus, który z czasem, w 1761 r. przekształcił się w Szpital Generalny imienia Dzieciątka Jezus, będący pierwszym w Polsce szpitalem, któremu opiekę zapewniał rząd.


Na marginesie dodajmy, iż charakterystyczną cechą dzieł powoływanych najpierw przez Wincentego, a później przez jego duchowych synów były beneficja. Wincenty, z nielicznymi wyjątkami, powoływał do istnienia tylko takie dzieła, które miały zabezpieczenie materialne dla ich utrzymania. Był niesamowitym realistą, choć ogromnie ufającym Bożej Opatrzności.


W Polsce, misjonarze w krótkim czasie wsławili się nie tylko misjami, ale także licznymi dziełami miłosierdzia, a przede wszystkim prowadzeniem seminariów, nadając formacji seminaryjnej profil bardziej duszpasterski, niż naukowy. Wystarczy zaznaczyć, że w XVIII w. na rozległych ziemiach ówczesnej Rzeczpospolitej – większość diecezjalnych seminariów była prowadzona przez misjonarzy. Ta praca formacyjna nie przeszkadzała im jednak w głoszeniu misji, pracy w parafiach, prowadzeniu dzieł miłosierdzia i szkół.


Specyficznym rysem misjonarskiej pracy w Polsce była też troska o piękno liturgii oraz czynne zaangażowanie się ludzi w śpiew. Już w czasach Wincentego i trochę wbrew jego woli, misjonarze promowali polską pieśń religijną. Niedługo później stworzyli znane dzisiaj wszystkim, specyficznie polskie nabożeństwo pasyjne – Gorzkie żale, przyczynili się do upowszechnienia nabożeństwa majowego. To właśnie misjonarzowi – ks. Michałowi Marcinowi Mioduszewskiemu zawdzięczamy najstarszy, kilkutomowy zbiór polskiej pieśni kościelnej z melodiami. Do dzisiaj niegasnącym powodzeniem cieszy się też śpiewnik innego misjonarza ks. Jana Siedleckiego, powstały jako wybór pieśni ze zbioru Mioduszewskiego. Swoje niepodważalne znaczenie ma też Śpiewnik młodzieży polskiej autorstwa ks. Wendelina Świerczka, zawierający m.in. pieśni patriotyczne z początku XX w. Znów – o samej muzyce u misjonarzy można by poprowadzić kilka audycji radiowych. Nadmienię tylko, iż pośród największych muzykologów XX w. niewątpliwie wymienić trzeba ks. prof. Hieronima Feichta i ks. prof. Karola Mrowca. Ale przecież nie tylko muzykami nasze zgromadzenie stało. Wystarczy przypomnieć, że przed II wojną światową rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego był misjonarz i filozof ks. prof. Konstanty Michalski.


Misjonarze ze względu na swój specyficzny charyzmat: prosty, otwarty, łagodny, wyczulony na potrzeby ludzi ubogich – stali się nie tylko pożądanymi formatorami i rekolekcjonistami, ale także ojcami i kierownikami duchowymi. Przecież wieloletnim spowiednikiem i duchowym kierownikiem św. brata Alberta Chmielowskiego był ks. Czesław Lewandowski, którego zgromadzenia albertyńskie do dzisiaj darzą wielką czcią.


Także w XX wieku misjonarze prowadzili diecezjalne seminaria. Ze względu na obszar dla którego kształcili duchownych, po II wojnie światowej najważniejsze chyba było seminarium w Gorzowie Wielkopolskim, przeniesione później do Paradyża. Kształciło ono księży dla większości tzw. ziem odzyskanych na zachodzie Polski – ogromny obszar, wielka liczba duchownych. Jeszcze dzisiaj zbieram piękne owoce pracy moich starszych konfratrów. Gdy przebywam w tamtym rejonie od Pomorza po Lubuskie – diecezjalni księża z szacunkiem wspominają swoich misjonarskich wychowawców i profesorów. Nie należy także zapominać o misjonarskiej pracy w seminarium diecezjalnym w Gdańsku-Oliwie, które prowadziliśmy przez 41 lat, do 1998 r.


Jak mogliśmy się dowiedzieć z objawień siostrze Katarzynie Laboure, charyzmat św. Wincentego, którym żyją Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia i Księży Misjonarzy, jest szczególnie bliski Matce Najświętszej, gdyż jak powiedziała w objawieniu Maryja – jest charyzmatem jej Syna głoszącego Ewangelię ubogim. W nocy z 18 na 19 lipca 1830 r. podczas dwugodzinnej rozmowy św. Katarzyna usłyszała słowa Maryi: Lubię wypraszać łaski w szczególności dla Rodziny św. Wincentego. Bardzo ją kocham. Zresztą nasza Rodzina Wincentyńska została obdarzona darami kilku prywatnych objawień: Cudownego Medalika, Szkaplerza Niepokalanego Serca Maryi, zwanego zielonym szkaplerzem, oraz Szkaplerza Męki Pańskiej – zwanego szkaplerzem czerwonym. Nadto wielka rzesza duchowych synów i córek Wincentego a Paulo utworzyła zastęp świętych i błogosławionych, z których moglibyśmy utworzyć osobną litanię założycieli różnych zgromadzeń i stowarzyszeń, męczenników, apostołów miłosierdzia czy wizjonerów.

❖ ❖ ❖ ❖ ❖

Obecnie Misjonarze św. Wincentego a Paulo pracują na całym świecie. Organizacyjnie jesteśmy podzieleni na prowincje. W Polsce mamy jedną prowincję, zaś siedzibą władz jest dom na Stradomiu w Krakowie. Należy do niej 254 kapłanów, 7 diakonów, 4 braci, 16 kleryków i 6 nowicjuszy. Najbardziej znanym miejscem naszej pracy jest ważny dla historii Polski kościół św. Krzyża w Warszawie przy Krakowskim Przedmieściu, skąd od 1980 roku transmitowana jest tzw. „msza radiowa”. Pracujemy także w Bydgoszczy, we Wrocławiu, w Pabianicach, Tarnowie, Sopocie, Słubicach, Iłowej, Skwierzynie, Trzcielu, Żmigrodzie, Grodkowie, jesteśmy kustoszami sanktuariów w Odporyszowie i w Zakopanem-Olczy. W Krakowie mamy kilka placówek, w tym dwie parafie. Na Stradomiu zaś prowadzimy Instytut Teologiczny Księży Misjonarzy (ITKM), w którym uczą się obecnie: augustianie, cystersi, guanellianie, kanonicy regularni, kombonianie, michalici, misjonarze, pijarzy, klerycy z seminarium świętych Cyryla i Metodego. Zaangażowani też jesteśmy w prace naukowo-dydaktyczne na polskich uniwersytetach i w szkołach różnych szczebli.


Poza granicami naszego kraju polscy misjonarze pracują w Austrii, Grecji, we Włoszech, we Francji, w Niemczech, Danii, Belgii, Holandii, Chinach, Kongo, Brazylii, na Madagaskarze, w Papui Nowej Gwinei, Stanach Zjednoczonych, na Węgrzech, na Białorusi, na Ukrainie i w Kazachstanie. Oczywiście chciałbym jeszcze raz podkreślić, że wymieniam tu kraje, w którym pracują polscy misjonarze z naszego Zgromadzenia, gdyż duchowi synowie św. Wincentego a Paulo z innych prowincji prowadzą odpowiednio własne dzieła. Poza pracą duszpasterską w parafiach i katechetyczną w szkołach, pełnimy posługę dyrektorów i spowiedników w trzech prowincjach Sióstr Miłosierdzia, kapelanów innych zakonów żeńskich, licznych szpitali – jak np. w Poznaniu, w Bydgoszczy, we Wrocławiu czy szpitala uniwersyteckiego oraz Narutowicza i MSWiA w Krakowie.


Na początku lat dziewięćdziesiątych odrodziło się w nowej postaci dzieło ks. Kazimierza Siemaszki, które od końca XIX w. do II wojny światowej, dysponując kilkoma ośrodkami i beneficjami, wychowywało, kształciło i przygotowywało do samodzielnego życia tysiące ubogiej młodzieży. Dzisiaj, tę wspaniałą inicjatywę ks. Siemaszki starają się kontynuować Dzienne Ośrodki Socjoterapii „U Siemachy” oraz Centrum Edukacyjne w Piekarach pod Krakowem.


Prowadzimy też ośrodek rekolekcyjny – Centrum Duchowości Wincentyńskiej (Vincentinum) w pięknie położonym domu w Krzeszowicach koło Krakowa. Organizujemy tam szereg kursów, rekolekcji, warsztatów nie tylko dla duchownych, ale także dla świeckich. Staramy się angażować specjalistów z różnych dziedzin, oferujemy znakomite warunki lokalowe, gastronomiczne, ze wspaniałym zapleczem doświadczonych kierowników duchowych, kilkoma kaplicami, oratoriami, salkami, kawiarniami, w bezpośrednim sąsiedztwie pałacu Potockich; w otoczeniu XIX-wiecznego parku, będącego częścią parku pałacowego, z widokiem na malownicze ruiny zamku Tęczyn w Rudnie. Tą działalność rekolekcyjną prowadzą także domy w Zakopanem-Olczy, w Sopocie oraz na Stradomiu w Krakowie. Nadto istnieje tzw. „grupa misyjna”, a więc grupa księży wyspecjalizowanych w głoszeniu misji i rekolekcji w parafiach, domach zakonnych i seminariach.

❖ ❖ ❖ ❖ ❖
To bardzo krótka prezentacja Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Więcej można dowiedzieć się na licznych stronach internetowych. Zapraszam także do lektury publikacji przygotowanych i wydrukowanych przez Wydawnictwo Instytutu Teologicznego Księży Misjonarzy (WITKM) na Stradomiu w Krakowie. Dysponuje ono obszerną ofertą książek, albumów, materiałów do nabożeństw, broszurek o świętych, różnego rodzaju nowenn, kalendarzy i chyba największym w Polsce wyborem obrazków. Dziękuję za uwagę.