Sections

100-lecie Misjonarzy w Brazylii: XIV. Jak się przedstawia Brazylia w latach 70-tych

100-Brasil-Paszek-cover.jpg
Ks. Wiktor Paszek CM[*]

100-LECIE PRACY MISYJNEJ POLSKICH KSIĘŻY MISJONARZY
ŚW. WINCENTEGO A PAULO W BRAZYLII (1903–2003)
[**]



Ks. Zygmunt Piotrowski CM Jak się przedstawia Brazylia w latach 70-tych

„Kalendarz LUDU” dochodzi do wielu zakątków świata, gdzie mieszkają Polacy, jak np. Stany Zjednoczone, Kanada, Australia, Afryka itd. Kiedy Polak bierze Kalendarz z Brazylii do ręki, przede wszystkim ciekawi go, jak teraz przedstawia się życie w tym olbrzymim kraju o 8 mln km², jak żyją Polacy, jakie zmiany nastąpiły od czasów rozpoczęcia emigracji – prawie sto lat temu. Inni autorzy przedstawiają w tym Kalendarzu rozwój kolonii polskich, warunki pracy i osiągnięcia emigrantów.

Moim zadaniem jest przedstawić popularnie, bez danych statystycznych dokładnych, jakie zmiany nastąpiły w ostatnich dwudziestu latach, gdy przyjechałem do Brazylii, kiedy to jeszcze nie było ani paru kilometrów asfaltowych dróg. Można podziwiać, jak ten wielki kolos – tak różnorodny co do ludności i o tak olbrzymich rozmiarach zachował jedność państwową, podczas gdy tereny zajęte przez Hiszpanów podzielone zostały aż na 12 republik. Całe połacie Brazylii słabo zamieszkałe pokryte są dziewiczymi lasami, bez dróg do nich prowadzących aż do ostatnich czasów. Kiedy Brazylianin wybierze się z północy na południe, to pyta się, czy to jeszcze Brazylia, bo spotyka zupełnie innych ludzi i inne domy i plantacje, które go w podziw wprowadzają. Znana to rzecz, że gorąco nie sprzyja rozwojowi i pracy; z tego powodu na północy ludzie mało co produkowali a często susze zmuszały pracujących na roli do porzucania ziemi i szukania zarobku na południu. Tymczasem południowe stany zamieszkałe przez emigrantów przybyłych z Niemiec, Holandii, Italii, Polski, Ukrainy, Libanu, Grecji itd. Przyzwyczajonych do pracy i wysiłków mogły się dobrze zagospodarować, i rozbudować przemysł, handel i rolnictwo.

Bolączką jednak wielką i przeszkodą do rozwoju ekonomicznego była nieuczciwość rządzących polityków. Wielka to rzecz demokracja, ale doświadczenie poucza, że obywatele danego kraju muszą mieć jakie takie wykształcenie, aby demokracja przyniosła korzyści. Gdzie tego nie ma, rozmaici politykierzy buszują oszukując naiwnych i wtenczas ten wielki przywilej głosowania jest nadużyciem, korzystają z niego tylko politycy, dyktując naiwnym, jak mają głosować. Mnożyły się partie polityczne i ich przywódcy mieli na celu własne korzyści a nie dobro obywateli. Poseł miał do rozporządzenia poważną sumę – do użycia według swego uznania. Miało to być na szkoły, na szpitale i inne instytucje, ale pieniądze zostawały często w kieszeni posłów. To samo było z gubernatorami i burmistrzami. O ile zasłynęli z przedsiębiorczości dla dobra obywateli, to także ciągnęli korzyści dla siebie przez rozmaite manipulacje. Nową stolicę zaczęto budować z powietrza, bo nie było drogi do niej prowadzącej i prezydent Juscelina Kubitschek de Oliveira nakazał dostarczać materiału budowlanego samolotami. Żeby nie brakło pieniędzy na budowę, po prostu kazał drukować pieniądze, nie oglądając się na pozwolenie parlamentu. I stąd doprowadził do strasznej inflacji, kiedy w 1946 roku dolar wynosił 18 kruzeirów, dziś trzeba płacić za niego przeszło 4 tysiące (cztery nowe kruzeiry). Nieszczęśliwe były rządy Jania Quadrosa i Jango Goularta. Nie mogli na to patrzeć dłużej dobrzy patrioci i w 1964 wojsko usunęło prezydenta Goularta i wybrano na prezydenta marszałka Castelo Branco. Od tej pory rozpoczęła się normalizacja życia a przede wszystkim walka z inflacją. Wyżsi wojskowi w Brazylii nie mają skłonności do rządów dyktatorskich. Objęli rządy dla dobra Brazylii tymczasowo, zachowując parlament, ale wielu posłów po jakimś czasie znowu zaczęło bruździć i przeszkadzać w rządach. Dlatego prezydent Costa e Silva rozwiązał parlament. Od czasów Kubitschka rozpoczęło się uprzemysłowienie kraju i asfaltowanie dróg. Przede wszystkim zwrócono uwagę na potrzebę fabryk samochodów. Dlatego ułatwiono rozmaitym kompaniom zagranicznym w zmontowaniu fabryk jak Willys, Volkswagen, Chevrolet, Ford, Chrysler itd. A od czasów rewolucji bezkrwawej z 1964 roku rozwój przemysłowy idzie w szybkim tempie. Rząd może się pochwalić, że buduje rocznie 2.500 km asfaltowych dróg, tysiące domów, elektryfikację w całym kraju na setki tysięcy kilowatów corocznie i rozwija szkolnictwo. Wiele szkół i uniwersytetów. Powstaje nowa gałąź przemysłowa: budowa okrętów, a ostatnio samolotów. Coraz to powstają nowe szyby naftowe i niedługo będą wykorzystane ogromne złoża xisto (łupki bitumiczne) dla produkcji ropy naftowej i przeróżnych innych produktów. Nareszcie przyszli do rządów prawdziwi patrioci i uczciwi ludzie, którzy pragną dobra kraju i jego rozwoju. Nie brak bowiem bogactw naturalnych. Brazylia może stać się drugimi Stanami Zjednoczonymi. Zadaniem obecnych rządów jest pouczenie obywateli, jak trzeba służyć krajowi a nie swojej kieszeni i ile można zarobić, jeżeli uczciwie się postępuje z publicznym groszem. Przedtem rządziła straszna zasad: „Quem rouba tostão é ladrão e quem rouba milhão é barão”. (Kto ukradnie grosz – jest złodziejem, a kto ukradnie milion – staje się baronem).


(Przedruk z „Kalendarza LUDU 1970”)


poprzedni rozdział Wstęp i spis rozdziałów ostatni rozdział

[*] Ks. Wiktor Paszek CM - ur. w 1931 r.; do Zgromadzenia Misji wstąpił w 1949 r., święcenia kapłańskie w 1956 r. W 1960 - 1999 pracował w Brazylijskiej Prowincji Kurytyby (do 1969 była to Wice-Prowincja Polski w Kurytybie). Przez wszystkie lata w Brazylii był zaangażowany w głoszenie misji ludowych i rekolekcji w trzech stanach na południu Brazylii: Parana, Santa Catrina, Rio Grande do Sul

[**] publikacja wydana nakładem Wydawnictwa Instytutu Teologicznego Księży Misjonarzy w Krakowie w 2003 r.; ISBN 83-7216-333-2; projekt okładki i opracowanie graficzne, ks. Wacław Piszczek CM

[***] na temat innych misji zagranicznych, na których pracują polscy Misjonarze św Wincentego a Paulo można przeczytać na stronie internetowej SEKRETARIATU MISYJNEGO